0063 Nad.Poziomem 19.05.2022-Edit

Dolina Bobru

Polska Toskania na dziko

#dolnyslask#dolinabobru#wlen#nadpoziomem

Świta.
Letni poranek po wieczornej ulewie odwzajemnia się lekkimi mgiełkami nad Doliną. Światło słońca eksponuje ich lekkość białego puchu, a natura dokłada od siebie kolejną warstwę tajemnicy…
Siadam z kawą i nie mogę oderwać wzroku. Tak co rano, od kilku lat.
W tle skrzą się szczyty Karkonoszy, w tym ulubione Śnieżne Kotły, których kontur światłocieni jest bardzo dobrze widoczny nawet z dwudziestu kilometrów. Karkonosze dziś wyglądają jeszcze bardziej majestatycznie, bo wszystko, co pod nimi zniknęło.
Wdycham powietrze, które pachnie łąką. Słyszę pianie koguta i muczenie krów. I niezliczone pary nawołujących się ptasich kochanków i pisklaków. To chyba najpiękniejsza chwila mojego życia. I cieszę się, że mogę ją przeżywać codziennie rano.
Trafiłem tu przypadkiem, kilka lat temu, bo do tego miejsca się nie przyjeżdża. Przyjeżdża się do Szklarskiej Poręby, do Karpacza, Świeradowa, ale Dolina Bobru to miejsce wciąż nieodkryte i chyba dobrze żeby tak zostało, żeby dawała się wciąż odkrywać kolejnym zbłądzonym przybyszom i wzbudzała zachwyt. To miejsce powrotu, takiego wewnętrznego powrotu, wiejskiego życia bez wielkiego formatu, kurzych kołchozów i przemysłu rolnego. Tu wszystko wygląda jak kiedyś. Kiedy idzie się polnymi drogami między wsiami ciągną się sady, łąki, pastwiska, pola i lasy tworząc piękne panoramy – prawdziwy raj dla fotografów. Nad nami szybują sokoły i orły, gdzieś co chwila przebiegnie sarna, ale jest też wiele innych dzikich zwierząt, które wciąż mają się gdzie skryć.
Słońce zaczyna grzać już na dobre, mgła schodzi z pagórków. Dolina odsłania się w pełnej okazałości.
Morza żółtego rzepaku zalewają teraz pola. Rośnie też żyto i jęczmień. To najpiękniejsze pola jakie można sobie wymarzyć.
Lubię siedzieć i patrzeć jak ten piękny kawałek świata budzi się do życia. Ale zarazem czuję chęć wędrówki, by także z bliska chłonąć te obrazy, które teraz widzę w jednym horyzontalnym widnokręgu.
Wtedy też Dolina potrafi pokazać kolejne oblicze, odkrywać swoje tajemnice. Miłośnicy historii i geologii, a ich nie brakuje wśród osób, które nas odwiedzają, pewnie byliby już w drodze na poszukiwania swoich skarbów. Wciąż znaleźć tu można ślady niemal każdej z epok; od czasów rzymskich, przez średniowiecze aż do czasów wojennych i powojennych. I nagle jakby ta oś czasu się urywa, jakby historia stanęła w miejscu. Jest historia przesiedleńców akcji Wisła, ale brakuje historii współczesnych. A oni ją piszą, każdego dnia, w każdym momencie żyjąc tutaj, pocąc się w pracy na polach i w trakcie wypasania bydła. My także ją piszemy, ale nie jest ona tak dramatyczna, tak ciekawa. To historia spokoju i skupienia na naturze, szukania harmonii i współdziałania. Zamykam oczy i marzę by tak właśnie zostało, żebym dożył swych dni, a po mnie kolejni – w tej ciszy, spokoju i pokoju i żeby nikt nie musiał pisać o mnie i moich losach żadnych dramatycznych historii, ale za to żebym w środku mógł wypełniać się Doliną i mógł dzielić się nią dalej z innymi.